| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
Ja, vi elsker dette landet - Tak, kocham ten kraj
Kategorie: Wszystkie | Norwegia
RSS
poniedziałek, 05 stycznia 2009
Sekret

Niespodziewanie w Łodzi. W piątek wieczorem zmarła moja ciotka, siostra matki. Miała tylko 62 lata. Zasnęła z książką w ręku i już się nie obudziła. Wylew. Przylecieliśmy z matką wczoraj. Jedyne połączenie jakie znaleźliśmy to te z przesiadką w Moskwie. Matka pije i płacze. Ja nie mogę uronić nawet łzy, choć ciotka była mi bardzo bliska. Mieszkałem u niej przez prawie półtora roku mojego pobytu w Polsce. Zaprzyjaźniłem się z nią i jej, starszymi ode mnie, dziećmi. Pogrzeb w środę.
Jednak najistotniejsze jest to, co powiedziała mi matka. Najbardziej skrywaną tajemnicę naszej rodziny. Patrzę teraz na matkę trochę inaczej. Nigdy nie myślałem, że mogła tyle wycierpieć. I to wszystko przeżyć. Być tym, kim jest teraz. Na ciotkę też patrzę trochę inaczej. Teraz już wiem, co się stało pamiętnej wiosny 1994, kiedy matka zostawiła mnie w Łodzi, po wielkiej awanturze ze swoją siostrą. Teraz wiem, dlaczego matka nienawidziła ojca, nie kontaktowała się przez 15 lat z ciotką. Tylko dlaczego czekała na wyjawienie tej strasznej historii tyle lat? Czy ojciec o tym wie? Czy powinienem o tym pisać? Czy ta historia potrzebuje swojego opisania?
Ojciec matki był wysoko postawionym milicjantem, matka aktorką i dziennikarką. To było zaaranżowane przez ich rodziców małżeństwo, z rozsądku, bez miłości. Bardzo nieszczęśliwe. Dziadek bił babcię i często ją zdradzał. Babcia zmarła w 1983 roku, jeszcze przed moimi narodzinami. Dziadek pobił ją na śmierć. Winę zrzucono na jakichś ulicznych meneli, którzy mieli ją zaatakować i okraść. On został bezkarny. To jeszcze nie koniec. Dziadek molestował moją matkę seksualnie. Moja ciotka o tym wiedziała, lecz nigdy o tym nikomu nie powiedziała. W 1994 roku, po pogrzebie dziadka, kiedy wszyscy wspominali go jako wspaniałego, dobrego człowieka, moja matka zaprotestowała. Więc kiedy ja bawiłem się klockami i samochodzikami, matka walczyła o swoją sprawiedliwość, marne zadośćuczynienie. Wtedy moja ciotka, choć wiedziała o wszystkim, zaprzeczyła. Zamiotła wszystko pod dywan, a z matki zrobiła wariatkę. Matka nigdy jej tego nie wybaczyła. Dla mnie to już za dużo, ale okazuje się, że jest jeszcze coś. Moja matka miała młodszą siostrę, o której nikt mi nigdy nie powiedział. Oglądałem kiedyś z nią zdjęcia z dzieciństwa i na pytanie: „Kim jest ta dziewczynka obok Ciebie?”, mówiła że to jej daleka kuzynka. To była ta młodsza siostra, która popełniła samobójstwo trzy miesiące po śmierci swojej matki. Możemy się tylko domyślać, że pewnie też była molestowana przez dziadka i wiedziała zbyt dużo o śmierci mojej babci.
Nie wiem, co mam o tym wszystkim myśleć. To dla mnie za dużo jak na jedną opowieść. Za dużo jak na jedną rodzinę, a co dopiero na jedną osobę. Matka dusiła to w sobie tyle lat. Od tej chwili jest dla mnie jeszcze większą bohaterką niż wcześniej. Uciekła z tego piekła, zdobyła porządne wykształcenie, jest bogatsza niż kiedykolwiek mogła sobie wymarzyć, ma wspaniałą (chyba) rodzinę - kochającego męża i wcale nie takie złe dzieci. Mamo, nie umiem ci tego powiedzieć, ale bardzo cię kocham.

wtorek, 30 grudnia 2008
Karuzela z gejami

Tomek przypomniał mi o blogu. Byłem tu już kilka razy w ciągu kilku miesięcy. Próbowałem coś napisać. Naprawdę chciałem ale słowo po słowie, zdanie po zdaniu, akapit po akapicie wszystko wydawało mi się inne niż miało być. Zresztą nic nie jest tak jak być powinno. Z moim polskim, którego używam bardzo rzadko, też.

Święta w domu. W Oslo. Tu wszystko po staremu, jakby świat zapomniał o tym miejscu. Ale czas idzie do przodu. Rodzeństwo urosło, Sigrid jest wyższa od mojej matki, została modelką. Kiedy ona tak urosła? Trogve stał się obcy dla wszystkich. Zamyka się w swoim pokoju i słucha muzyki. W ciągu kilku dni widziałem go kilka razy. Wychodził ze swojego pokoju tylko na popołudniowe posiłki. Moje pytania zbywał krótkimi odpowiedziami i wracał do swojego świata. „Sanki są dla małych dzieci” – powiedział, kiedy chciałem wyciągnąć go na sztuczny stok. W głowie mu tylko hokej. Nowe łyżwy, prezent ode mnie, nie spodobały mu się. „Ten model był modny w zeszłym roku, teraz wszyscy jeżdżą na innych”. Za to Sigrid ucieszyła się z ogromnej kosmetyczki wypełnioną różnymi specyfikami. Gdzieś zgubił się jednak ten spokój, który panował tu jeszcze rok temu. Rodzice zajęci interesami i zabiegani. Podobnież kryzys gospodarczy, o którym tak dużo się mówi, pokazał im zębiska, ale nie ugryzł. Inwestorzy przestraszyli się spekulacji i wycofali część swoich kapitałów z różnych przedsięwzięć. Wszyscy trzymają się jednak dobrze. Rodzice wiedzą jak prowadzić swoje biznesy.
Sylwester w domu. W Oslo. W Norwegii. Chciałem pojechać do Polski, ale z nikim nie jestem już tak blisko, żeby wprosić się na imprezę. Zresztą z nikim nie jestem wystarczająco blisko, by mieć ochotę spędzić tę noc w jego towarzystwie. Ani tu, ani w Łodzi, ani w Sydney. Z polskich przyjaciół kontakt utrzymuję tylko z Tomkiem. W Norwegii tylko z nielicznymi znajomymi ze szkoły. W Sydney zaś wśród wielu poznanych ludzi mało kto przypada mi do gustu. Znajomości tam są powierzchowne, proste, sprowadzające się do seksu, narkotyków i zabawy.
Może i jest taki Ktoś, ale on jest zbyt daleko, choć na wyciągnięcie ręki. Mogę się z nim pieprzyć ile chcę, ale nie mogę powiedzieć mu, że go kocham. Mogę z nim rozmawiać, robić zakupy, jeździć na desce, chodzić do teatru, ale nie mogę przekroczyć progu jego mieszkania. Razem z nim pewne dzielnice miasta, pewne kluby, restauracje są dla mnie zamknięte. Pewnych ludzi trzeba unikać. A przede wszystkim zawsze trzeba trzymać język za zębami i nigdy nie zdradzić tajemnicy. Bez względu na to, gdzie i z kim jestem. Kocham go? Nie wiem. Chyba tak. A skoro mam wątpliwości, to czy to miłość? Nie wiem. Czegoś podobnego jednak jeszcze nie czułem. Ten chłopak przysłania mi cały świat, stał się moim światem. Światłem. Cała Australia nosi jego imię. Synonim wszystkiego dobrego, co  mnie ostatnio spotyka. Złego chyba też, bo nie jest przecież tak kolorowo. Musimy się ukrywać, chować, kryć. On już kogoś ma – swój własny świat, w którym tylko zrobił dla mnie trochę miejsca. I nie wiem, kto kogo bardziej okłamuje. On swojego chłopaka? On mnie? Ja jego chłopaka? Wszyscy się okłamujemy w jednej wielkiej spirali kłamstw. Karuzela z gejami.

poniedziałek, 16 czerwca 2008
Przeimprezowany

Głowa mi pęka drugi dzień. Za dużo alkoholu. Za dużo wrażeń. Pojechaliśmy z Martinem na imprezę surferów. Uroczy domek przy plaży, przystojni faceci, kilka dziewczyn, muzyka. Pokręciłem się trochę wśród tłumu, kilka drinków później rozpocząłem czarowanie, jakieś rozmowy, dałem się wprowadzić w świat surfingu i z miną pilnego ucznia przyjąłem niezbędne wskazówki dla początkujących. Dla Australijczyków pół Norweg, pół Polak to mieszanka bardzo egzotyczna. Niemal jak pingwiny w Afryce. Dziwne, bo Anglik w Sydney nie jest dla nikogo żadnym zaskoczeniem, choć Londyn leży dalej niż choćby Oslo.

Łapałem wzrokiem przystojnego młodzieńca – niższy ode mnie brunet, szczupły, z pięknie zarysowanymi mięśniami, o czarnych oczach i chłopięcej twarzy. Jak się później okazało, był ode mnie dwa lata starszy. Lucas. Miałem na niego ogromną ochotę. Poznać to ciało, sprawdzić go w łóżku, w kuchni, łazience. Potańczyliśmy, pogadaliśmy, głaskałem go po włosach , później pocałowałem. Znikł gdzieś na moment. Zabawa w kotka i myszkę? Zacząłem poszukiwania. Znalazłem go w łazience – palił trawkę z jakimiś typami. Nie znam się na trawce, ale zapach był inny niż pamiętałem. Uśmiechają się zapraszająco. Dziękuję, odmawiam. Biorę Lucasa za rękę i wyprowadzam go na zewnątrz. Wyglądał tak słodko z zamulonym spojrzeniem, ruszał się jakby fruwał, delikatność jego ruchów była zniewalająca. Później już odleciał. Nie ruszał się, nie mówił, skulił się na ziemi i nie chciał/nie mógł wstać. Przestraszyłem się. Podniosłem go z dwoma chłopakami i wsadziliśmy do taksówki. Nikt nie wie, gdzie mieszka. W portfelu znalazłem legitymację członkowską klubu surfingowego. Jedziemy na wskazany adres. Po drodze półprzytomny podnosi głowę, wyjmuje z kieszeni klucze i podaje inny adres. Zawracamy, bo to w przeciwnym kierunku. Zatrzymujemy się. Rzyga. Przeprasza i dziękuje w potoku innych niezrozumiałych słów. Odwożę go do domu, patrzy na mnie prowokacyjnie, odpina koszule i dobiera się do moich spodni. Długo majstruje przy rozporku. Muszę do łazienki, zostawiam go na moment. Chwilę później śpi, przenoszę go do łóżka i przykrywam kocem. Zostawiam na kartce mój numer telefonu komórkowego. Wychodzę.

piątek, 13 czerwca 2008
Leń

„Na tapczanie siedzi leń, nic nie robi cały dzień”. Brzechwa. Zawsze aktualny w czasie trwania egzaminów. Zna ktoś jakieś lekarstwo na lenistwo? A może jakieś studia bez egzaminów? Przeprowadzę się w każdy zakątek świata. Na szczęście australijski system nauczania pozwala zdawać egzaminy w każdym dowolnym czasie trwania studiów. Tu nikt nigdy nie słyszał o powtarzaniu sesji. Zabawne! A ile trzeba było się natrudzić w Łodzi, żeby uprosić kilka tygodni więcej na powtórki.

Pogoda jest piękna. Gorąco. Martin uczy mnie surfingu. Jedyny plus tych lekcji to możliwość popatrzenia na umięśnionych chłopaków. Martin zaprasza mnie na imprezę surferów-gejów. Spotykają się co jakiś czas – piją, trenują i oczywiście się pieprzą. Też chce mi się pieprzyć – pójdę.

Chcę wynająć nowe mieszkanie, a właściwie dom. Oglądałem wczoraj kilka ciekawych propozycji – jeden lepszy od drugiego. Teraz mieszkam w centrum miasta, sam w pięciu pokojach. Wysoko, elegancko i drogo. Mama wybrała to mieszkanie. Ona je umeblowała. Pamiętam, że nie miałem siły niczym się zająć. Nie chciałem się niczym zajmować. Znów mi się przypomina. Bartek. Chcę mieć swój kąt, blisko oceanu, daleko od centrum, daleko od świata.

piątek, 06 czerwca 2008
Znów

Australia-Norwegia. Sydney-Oslo. Tak powinien nazywać się teraz mój blog. Zostawiłem Łódź daleko za sobą. Chciałem jak najdalej. Zostawiłem wszystko, co mnie łączyło z tym miastem. Musiałem. Inaczej spaliłbym je całe. I wszystko jego wina. Nie umiał trzymać penisa w spodniach. Nie wybaczyłem mu. Nie wybaczę mu nigdy. Mówią, że jestem tchórzem, ale myślę o sobie jak o bohaterze. Jestem odważny, rzuciłem wszystko – sprzedałem dom, sprzedałem co się dało, resztę rozdałem, porzuciłem studia, zostawiłem przyjaciół i znajomych – wyjechałem. Ot, miłość. To tylko miłość.
Teraz mi dobrze. Bez zobowiązań. Ładni chłopcy w moim łóżku, dużo ładnych chłopców w moim łóżku. Nowy dom, nowe studia, nowy kraj. Kolejne doświadczenia. Jest ciepło, słońce grzeje niemiłosiernie. Na ostatnim pokazie w Oslo musieli mnie przykryć grubą warstwą podkładu i pudru – byłem zbyt opalony jak na skandynawskie warunki. Tu jest pięknie, tak egzotycznie. Tak inaczej. I bez niego. Mam całe miasto dla siebie.
Rok. Czas szybko leci. Zmieniłem się. Zmieniłem się za bardzo. Czasem sam siebie nie poznaję. Panta rei. Powrotów nie będzie. Nawet do samego siebie. Witam Państwa znów.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11